Muzyka, która rozbrzmiała, nie tylko obudziła u wszystkich zmysły, ale nasyciła je seksualnością. A to był dopiero początek. Taneczne ruchy Joanny były hipnotyzujące, czarujące, tak niesamowite, że brakło tchu. Ladacznica wykonywała taniec, jakby uprawiała seks. Jej gesty przypominały węża, dłonie nad głową plotły linę spadającą z nieba. Biodra, ostre jak noże, wycinały wiersz w gorącej nocy. Joanna nie tańczyła, ona się kochała. Sama ze sobą.
To musiało skończyć się rozkoszą i tak też się stało.
Dodaj komentarz
Komentarze