Krzysztof Głowacki to postać wyjątkowa na polskim rynku wydawniczym. Jego twórczość, w szczególności dylogia „Grzeszna Bogini”, budzi emocje ze względu na to, że świadomie porzuca subtelność typową dla romansów na rzecz skrajnego naturalizmu.
Książki Głowackiego mogą być odbierane jako kontrowersyjne lub – dla niektórych czytelników – wręcz odpychające. Wpływa na to wiele czynników, wśród nich wielokrotne przekraczanie granicy erotyka vs. pornografia. Większość polskich autorek (takich jak Blanka Lipińska czy autorki nurtu dark romance) stosuje pewien "filtr" literacki. Głowacki go odrzuca. Jego opisy są dosłowne i pozbawione jakiejkolwiek cenzury, co dla czytelnika szukającego estetycznych uniesień może być "brudne".
Książka „Grzeszna Bogini” skupia się na scenach, które dla osób o konserwatywnych poglądach są moralnie obrzydliwe (traktowanie seksu jako transakcji, brak tabu w kwestiach orientacji czy preferencji) oraz wątkach antyklerykalnych. Autor zaznacza, że fikcja literacka w jego wydaniu uderza w instytucje religijne, co dodaje kolejną warstwę kontrowersji.
Opinie o Głowackim są skrajne, co jest typowe dla literatury transgresyjnej. Fani chwalą go za "świeżość", odwagę i nazywanie rzeczy po imieniu. Twierdzą, że w końcu ktoś napisał prawdę o męskich i damskich pragnieniach. Z kolei krytycy oceniają twórczość Głowackiego jako "tanią pornografię w formie książkowej", wytykając jej brak głębi literackiej i nadmierne epatowanie fizycznością, które zamiast podniecać – zniesmacza.
Krzysztof Głowacki na tle polskiej literatury erotycznej pozycjonuje się jako postać radykalnie inna od najpopularniejszych autorek. Podczas gdy polski rynek erotyków jest zdominowany przez „literaturę dla kobiet” (często romantyzującą niebezpieczne relacje), Głowacki otwarcie nazywa swoją twórczość nowoczesną powieścią pornograficzną i odrzuca romanse z „pieprzykiem”. Mainstream skupia się na emocjach, „zdobywaniu” kobiety i luksusowym życiu mafii. Seks jest tam nagrodą lub narzędziem budowania napięcia. Głowacki skupia się na akcie fizycznym i mechanizmach pożądania. Jego proza jest surowa, wręcz reporterska w opisie seksu, co dla fanek klasycznego romansu bywa odbierane jako zbyt przedmiotowe i „brudne”.
W przeciwieństwie do autorek takich jak Joanna Balicka czy Kinga Litkowiec, które budzą kontrowersje głównie tematyką (np. zakazane relacje), Głowacki buduje swoją markę na antyklerykalizmie i walce z pruderią. Jego książki są reklamowane jako uderzające w polskie tabu religijne i społeczne. Zestawia sacrum z profanum w sposób, który dla wielu osób w Polsce jest bardziej oburzający niż same opisy seksu.
Jeśli szukasz książek, które są "obrzydliwe" w sensie odrzucenia wszelkich zahamowań estetycznych i społecznych, zaś granice moralne są rozmyte, Głowacki jest obecnie jednym z najbardziej wyrazistych przykładów w Polsce. Nie jest to jednak "obrzydliwość" typu gore, lecz skrajny naturalizm seksualny.