Takich czasoumilaczek, które były kruche jak porcelanowe statuetki i emanowały seksapilem, poruszając się z wyzywającą niedbałością, było bez liku. Nie dziwi więc fakt, że zagubiony mężczyzna oddawał się występnej namiętności. Najpierw pospolitej, z czasem bardziej wyuzdanej. Jednak wszystko zaczęło się od rynsztoku…
Idę na ulicę z burdelami. Dziewczęta siedzą na krzesłach w czerwono i skąpo oświetlonych witrynach, z rozłożonymi udami, albo przeciągają się na kanapach, wabiąc w ten sposób klientów.
Zafascynowany stoję przed wystawami. Twarze i ciała prostytutek przybierają kształty kobiet, które kiedyś kochałem, za którymi tęskniłem…
Dziewczyny w oknach machają, przywołują zgromadzonych widzów. Ale sprośne uwagi mężczyzn powstrzymują mnie. Nie mogę ścierpieć, że wyszydzają kobiety, które za chwilę zostaną ich kochankami. Odchodzę.
Inni kończą za mnie. Ciała prostytutek robią się gorące, zaczynają płonąć. Oczy pod na wpół zamkniętymi powiekami nabierają srebrzystego, nieobecnego połysku. Kiedy krzyczące dziwki przeżywają orgazm, klienci wtórują im obfitym wytryskiem…
- To nie dla mnie - pomyślał nieszczęśnik, udając się na przeciwstawny biegun rozkoszy.
Dodaj komentarz
Komentarze