Dom był pusty. Przed oczami stanęło mi jednak wspomnienie: siedzimy razem przy stole, z kubkami gorącej czekolady w dłoniach. Z kominka sączy się ciepłe światło, przy którym grzeją się nasze koty, czarne jak smoła. Diabolina bliżej swojej pani, Feluś niemal na moich kolanach… Jak zwykle przeszkadza, ma niemal w zwyczaju utrudniać mi pisanie “Grzesznej Bogini”. Tymczasem powieść, choć w bólach, powstaje. Rozdział po rozdziale zapisuję historię naszego życia. Dla nas, na pamiątkę. Dla potomnych, aby poznali kim byliśmy i co było naszym udziałem. Kto wie, może kiedyś ktoś pozna naszą “czwórkę” i opowieść, którą chcieliśmy przekazać. O trudnej relacji dwojga ludzi, przez wielu skazanej na porażkę, a mimo to trwałej, wbrew przeciwnościom losu szczęśliwej. Ponadczasowej.
Dodaj komentarz
Komentarze