Tekst książki, którą czytałam, był poświęcony posępnym wyobrażeniom masochistów, spisany przez ich psychiatrów, który udowodnił mi… Co? Że istnieją inne osoby, podobne do mnie, ludzie, którzy także lubią być w imię miłości krępowani, biczowani, dręczeni…
Pogrążona w nieprzyzwoitej lekturze, oddałam się wspomnieniom. Wróciłam myślami do czasów, kiedy odkryłam wspaniałą księgarnię i w milczeniu, z niedowierzaniem, rumieniąc się z ekscytacji, przeglądałam wstrząsający francuski klasyk. Jakże niewinnie w śliskiej białej okładce prezentowała się „Historia O”.
Kiedy płaciłam za książkę, wydawało mi się, że wszyscy w sklepie na mnie patrzą. Zaczerwieniona i ze szklistymi oczami czytałam, z podnieceniem przewracając strony. Nikomu nie pozwalałam zajrzeć do książki, skomentować mojego wyboru, podejść. Zamknęłam powieść dopiero, gdy skończyłam czytać, po czym doszłam do wniosku, że nie zamierzam przeżyć życia bez urzeczywistnienia swoich fantazji, nawet gdybym musiała…