- Pończochy to jego wielki fetysz, buty na niebotycznie wysokiej szpilce - to rozumie się samo przez się, koronkowa bielizna w buduarowym stylu, manicure, pedicure, no i koniecznie makijaż, mocny, wyrazisty, wyraźnie podkreślający kolor oczu - wyliczam w myślach i zastanawiam się, czy czegoś nie zapomniałam.
Gdy jestem już gotowa, ukochany wprowadza małą poprawkę.
- Upnij włosy w kok, chcę mieć dostęp do szyi.
- O co chodzi? Czyżby znów chciał założyć mi obrożę...?
Godzinę później. Podjeżdżamy pod hotel. Formalności w recepcji i po chwili jesteśmy w pokoju.
- Za chwilę zejdziemy na kolację, zanim to jednak nastąpi, ubierz pończochy, które ci kupiłem.