- Ciekawe czy kiedyś Krzysztof przyozdobi moją pupę króliczym omykiem…? Pytanie jak najbardziej zasadne, wszak już raz coś podobnego zrobił… Kiedyś poszliśmy do pewnego lokalu, gdzie był półprywatny pokój, do którego mogli wejść wyłącznie tak zwani obserwatorzy. Klęczałam na środku, a w tyłek miałam wsadzone dildo z... końskim ogonem. To jednak nie wszystko. Otóż Krzysztof, omotany żądzą fetyszu, założył mi uprząż, w usta zaś wędzidło. W efekcie mogłam widzieć jedynie to, co przede mną, klapki na oczach z obu stron skutecznie ograniczały pole widzenia.