Wiedziałam, że ukochany ma nade mną całkowitą kontrolę. Nie miałam żadnych wątpliwości, że pozwoliłabym mu na wszystko. Mógł zrobić ze mną, co tylko chciał.
Kiedy weszłam do sypialni, uświadomiłam sobie tę prawdę nad wyraz dobrze. Na łóżku zobaczyłam kajdanki owinięte w szkarłatne jedwabne i zamszowe pasy, które przepięknie prezentowały się na białej pościeli.
Ciężko oddychałam. Tętno przyspieszyło. Serce dudniło mi w piersiach. Wypiłam drinka jednym haustem i... zaczęłam zapinać kajdanki.
Nagle do sypialni wkroczył Krzysztof. W milczeniu uniosłam ręce.
- Ładnie wyglądasz. Do twarzy ci w szkarłacie - wymruczał i zamknął za sobą drzwi.