Zakazany owoc, czyli cielesny grzech duchownego...

Opublikowano w 13 sierpnia 2026 12:55

Wszystko zaczęło się, gdy ojciec Joanny był marnym wikariuszem parafii świętego Floriana w Krakowie. To wówczas niemal każdą noc spędzał u Róży. Gdy został metropolitą, spotkania stały się rzadsze, w chwili zaś otrzymania święceń kardynalskich, słodkie schadzki zostały skutecznie utrudnione przez aparat kościelny. Kochankom pozostawały jedynie listy przekazywane z rąk do rąk za pośrednictwem zaprzyjaźnionego księdza. Wobec zaistniałej sytuacji, kuria krakowska przydzieliła kobiecie osobistego nadzorcę, który czuwał nad tym, aby nie zdradziła sekretów intymnego życia oraz faktu posiadania córki. Niestety, bycie depozytariuszką takiej tajemnicy nie mogło się obejść bez bolesnych konsekwencji. Róża zaczęła stopniowo popadać w alkoholizm, co skrzętnie wykorzystano, umieszczając ją w zakładzie dla psychicznie chorych, gdzie - jak stwierdzono - popełniła samobójstwo. Podobnie jak ksiądz, który ją pilnował…

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.