Kolejna noc sprezentowała mi następną czasoumilaczkę. Miała piękne ciało, długie, ładne nogi i była - a jakże - w minispódniczce. Włożyła do niej pończochy, pas, a spod czerwonej szmatki uwodzicielsko oplatającej tyłeczek było widać różowe majtki. Całość „kurewstwa” dopełniały buty na wysokich obcasach. Wielkością przypominały Wieżę Eifla.
Dziwka podniosła się i zagrała w bilard, zmysłowo kręcąc dupcią, jakby ów ruch miał pomóc kulkom wpaść do otworów. Pomógł. Potem usiadła, ukazując jeszcze więcej niż dotąd…
Dodaj komentarz
Komentarze