W swojej książce łączę autobiografię z filozofią, tworząc odważne, brutalnie szczerze i często obsceniczne sceny erotyczne. Czemu ma służyć owa literacka pornografia? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta - chodzi o przemianę obyczajową. Nie interesują mnie krytycy feministyczni, którzy często zarzucają mi mizoginię i przedmiotowe traktowanie kobiet. Zwracam się do tych, którzy widzą w "Grzesznej Bogini" wyzwolenie literatury z purytańskich gorsetów.
I jeszcze jedno. "Plwam" na "salony" i tych, którzy moją książkę uznają za pornograficzną, mizoginiczną i pozbawioną wartości artystycznej. Gardzę poprawnością polityczną i świętościami klasy średniej. Odrzucam mieszczańską moralność na rzecz brudnego realizmu i obsesji seksualnych.
"Miałkość" zostawiam wam, pożałowania godni krytycy!