Życie utracjusza, czyli kolejna ślicznotka do rżnięcia...

Opublikowano w 27 października 2026 14:45

Długie, gęste włosy o barwie mocno spieczonych kasztanów opadają pod własnym ciężarem. Brwi, niczym dwa sierpy księżyca, unoszą się nad szeroko rozstawionymi gwiazdami migdałowych oczu. Kości policzkowe załamują proporcje owalnej twarzy. Regularne usta, jakby przyprószone lekkim fioletem. Szczupłe dłonie są miękkie i ciepłe, a pomalowane na czarno paznokcie długie jak u chińskiej księżniczki.

Za oknami robi się jasno. Śpiewają pierwsze skowronki. Dzień budzi się z tą samą słodyczą, z jaką ona pojawiła się w moim życiu…

Wciąż nie mam dość, więc umawiam się na kolejne spotkanie.

Przyjmuje mnie w szlafroczku, tak zmysłowym, że najchętniej wwierciłbym się w nią przez materiał. Wspaniała z niej kobieta. Te usta musiały obciągać niejednego kutasa. Do tego te oczy. Głęboko osadzone palą się do rżnięcia…