Praca doktorska, jaką stworzył, była fascynującą powieścią o najbardziej kontrowersyjnej osobowości schyłku monarchii i rewolucji francuskiej - markizie de Sade, libertynie znanym ze skłonności do przemocy i perwersyjnych praktyk seksualnych.
W swoim naukowym opracowaniu Krzysztof współczesną mu epokę ostrożnego i sterylnego seksu, tak samo odległą od żywego doświadczenia płci, jak od przyrody, którą konwulsyjnie uprawiamy w grotesce weekendowej rekreacji na obrzeżach miast, przeciwstawił prymitywnemu nieokrzesaniu żądz.
Czemu doktorat na temat chorego geniusza, który zapożyczył ludzkości swoje imię dla arcyciekawego zjawiska, jakim jest sadyzm? Ponieważ de Sade odkrył to, co było dotąd przez ludzkość skrzętnie skrywane - jakże płochy jest człowiek. Na ponad sto lat przed Freudem osławiony markiz zajrzał do ludzkiej podświadomości i sam tego się przestraszył…
Dodaj komentarz
Komentarze