Leżę w wielkim łożu. Jest dostatecznie sprężyste, nie za bardzo twarde. Nie uciska ciała, układa się w jego formę, a jednocześnie nie krępuje swobody ruchu bioder, pośladków i pleców, od których to ruchów - jak wiadomo - zależy powodzenie kobiety u mężczyzn i stałość ich uczuć.
Przypuszczam, że łoże nadaje się do uprawiania akrobacji miłosnej we wszystkich przyjętych w eleganckim towarzystwie pozycjach: na stojąco, na siedząco, klęcząco, w poprzek, na wznak, i na czworaka. Przepraszam, że zapomniałam, także i normalnie - na leżąco.
Poza tym jest idealnie ciche. Nie skrzypi, nie trzeszczy, nie zgrzyta i nie piszczy, co - jak również wiadomo - fatalnie razi ucho na tle rozkosznych westchnień i jęków, towarzyszących prawdziwie poetycznej miłości.
Dodaj komentarz
Komentarze