Pierwsze spełnienie z Anastazją zapoczątkowało całą serię rozkosznych uniesień, do których chętnie wracałem… Teraz, dzięki fantazjom o Ladacznicy, doświadczałem z Anastazją „drugiej młodości”. Na powrót wymienialiśmy pocałunki. Soczyste, głębokie, długie, z użyciem oszalałych języków. Nasze ciała falowały w jednostajnym rytmie, płynnie, niczym morskie fale. Wzdychaliśmy przy tym oboje, nasze oddechy stawały się coraz szybsze i głośniejsze, po czym nagły skurcz targał nami i padaliśmy obok siebie nieruchomi, sparaliżowani wszechogarniającym błogostanem, promieniujący szczęściem, którego opisać nie sposób.
Dodaj komentarz
Komentarze