Gdy pierwszy raz ją zobaczyłem, kusiła widokiem, co więcej — powabem zapowiadała spełnienie najskrytszych męskich marzeń. Jako osoba szczególnie wyczulona na kobiece piękno, wodziłem za nią wzrokiem jak wytrawny myśliwy za dziką zwierzyną. Tak, obudziła we mnie instynkt łowcy. Nie było dnia, aby ponętne kształty Anastazji nie wywoływały u mnie dreszczy podniecenia, abym nie pożerał wzrokiem pośladkow, idealnie ukształtowanych w klubie fitness, żebym nie wyobrażał sobie jak Anastazja leży pode mną i każde samcze pchnięcie kwituje rozkosznym jęknięciem. Opętany lubieżnymi wizjami słyszałem, jak pod wpływem mej szaleńczej galopady pojedyncze łkania kochanki przechodzą w kwilenie, oczami wyobraźni widziałem jak szarpane orgazmem ciało przyjmuje kolejne porcje rozkoszy, ponętnie tryskające do rozgrzanego wnętrza…