Pikantna historia BDSM. Aksamitna szarfa...

Opublikowano w 8 września 2026 18:53

Gdy powodowana orgazmem opadłam na podłogę, Krzysztof pomógł mi wstać, przesłonił oczy aksamitną szarfą i nakazał pozostać na miejscu. Stałam całkiem naga, opierając się dłońmi o blat dębowego stołu. Co w tym momencie czułam? Jeśli chodzi o aspekt fizyczny, strasznie piekła mnie pupa, na którą przed chwilą spadł grad tnących rzemieni, zdobiących ręcznie pleciony, skórzany bat. Doskwierała mi również rozpórka teleskopowa, w którą były przyozdobione moje pęciny. Owo “urządzenie” mocno krępowało ruchy, co gorsza, rozszerzało się przy każdym szarpnięciu, blokując możliwość powrotu do punktu wyjścia… Dyskomfort spowodowany obolałą pupą i zmysłową blokadą nóg był jednak niczym w porównaniu z nabrzmiałymi od domysłów myślami. W głowie kłębiły się ich setki, tysiące, miliony…

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.