Wśród dominatrix, z którymi współpracowałem, była jedna, wyróżniająca się szczególnie. Rękawiczki za łokieć, pończochy i papieros w długiej lufce nie były jej potrzebne. Wystarczyło, że spojrzy - jak Marlena Dietrich - i widać było, że każdej kobiecie potrafi zgarnąć sprzed nosa mężczyznę. Ciemna oprawa jej oczu powodowała, że kolor tęczówki był wyjątkowo intensywny a białka miały czystą barwę. To zaś dodawało spojrzeniu urokliwą głębię. Na tym się jednak nie kończyła uwodzicielska magia, ponadczasowe, ze wszech miar tajemnicze “smokey eye” czyniło spojrzenie Celesty niezwykle przenikliwym, jednocześnie zachowując trudną do opisania elegancję. Do tego zmysłowa firanka rzęs powodowała, że oczy aż skrzyły seksapilem. Ten drapieżny makijaż miał hipnotyzującą moc. Przydymione oko o migdałowym kształcie uwodziło z siłą niemal niszczącą… Niewątpliwie Celesta miała władzę i była świadoma, że jako kobieta w świecie mężczyzn może wiele ugrać, wykorzystując swoje atuty. Doskonale pamiętam jej czerwone szpilki i krwistą czerwień na ustach, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy.
Dodaj komentarz
Komentarze