Świadomy natury Joanny wiedziałem, że nie będzie łatwo zatrzymać ją tylko dla siebie. Dwoiłem się więc i troiłem, aby sprostać oczekiwaniom kochanki. Byłem na tym tak skoncentrowany, że uszła mej uwadze metamorfoza. Już nie byłem "zwyczajnym" mężczyzną z "normalnego" świata. Teraz częściej sięgałem po szpicrutę czy bat niż po brudnopis i coś do pisania. Pewnego razu, wychodząc z założenia, że nie każda kobieta jest skażona feminizmem, i że istnieje wiele reprezentantek płci pięknej, dla których służenie mężczyźnie to największe szczęście, zaproponowałem Joannie nietypowy i zuchwały w swej treści układ: ja zamiast wszystkich mężczyzn.