Hmm... Od kiedy poznałam Krzysztofa uwielbiam pejcze. Już sam ich dotyk na nagiej skórze wywołuje u mnie ekscytację. Mój ukochany wie o tym, ja zaś uwielbiam patrzeć, jak w trakcie smagania jego oczy zaczynają złowieszczo lśnić. Nie zawsze jednak pejcz jest pod ręką i wówczas trzeba ratować się w inny sposób...
- Chodź, zabawię się tobą.
- Zabawię się... - te słowa sprawiły, że delikatna fala pożądania przeszyła moje ciało.
- Mam coś wyjątkowego, ale musisz być posłuszna, by zasłużyć na spełnienie. - Uklęknij, ręce do przodu, głowa nisko! Chcę widzieć twój tyłek, cały. Nie będę cię wiązać, sama musisz panować nad odruchami.
Dodaj komentarz
Komentarze