Pewnej nocy klient chciał, żebym była skromną, nieśmiałą, prawie dziewiczą sekretarką, która okaże się bezradna wobec jego siły perswazji. Innym razem miałam na sobie skórzane buty do kolan z tak wysokimi obcasami, że kręciło mi się w głowie. Z wdziękiem opadłam więc na kolana. Oparłam dłonie na podłodze i podeszłam do kochanka na czworakach niczym polująca lwica. Patrzył na mnie poprzez szklany blat swego biurka, ja zaś oblizałam się łakomie.
Niecierpliwie oczekiwał na spełnienie erotycznych fantazji. A me usta stanowiły klasę samą w sobie. Ssałam tak, jakby sperma była czymś niezbędnym do życia. Robiłam to nie tylko dla klienta, ale i dla własnej przyjemności. Przyglądanie się było dodatkową ucztą.
Wnętrze samczych ud było gładkie, o czym przekonałam się przesuwając palcami po skórze. Penis dumnie się prężył, kochanek zaś nie tracił z oczu mej twarzy, która wyrażała najwyższy zachwyt. Rozchyliłam wargi a mój oddech stał się szybszy. Uniosłam się i przysiadłam na piętach niczym pokorny petent.
W końcu ujęłam fiuta i delikatnie ściągnęłam napletek. Kutas stwardniał i kusząco wydłużył się w dłoni, wzięłam go zatem między wargi.
Odczucie gorącej wilgoci wokół wrażliwego szczytu penisa było niewiarygodnie intensywne. Ssanie jeszcze się wzmogło. Aksamitnie delikatny język masował najwłaściwsze miejsce.
Mruczałam z zadowolenia, podczas gdy kochanek odczuwał intymne wibracje. Był tak twardy, że mógłby penisem wbijać gwoździe. Głaskałam to cudo i uciskałam szczupłymi palcami, sprawiając, że pragnienie wciąż rosło.
Raz wsuwałam sobie całego kutasa do gardła, raz zasysałam gorącymi aksamitnymi ustami. Mój język poruszał się z niesamowitą sprawnością i precyzją. Delikatne, figlarne liźnięcia od nasady po koniuszek pozbawiały kochanka rozsądku. Miał naprężone, obolałe uda. Z całej siły napinał mięśnie, aby utrzymać się na fotelu. Ja tymczasem podążałam wzdłuż każdej wrażliwej żyłki, pieszcząc płaskim językiem pulsujące krawędzie.
W pewnym momencie mężczyzna wstrzymał oddech, dręczony gorącymi wargami, które ślizgały się w górę i w dół po rozszalałym przyrodzeniu. Zignorowałam to. Pracowałam z rozmysłem, pomagając sobie zaciśniętą pięścią. To już nie były wstępne igraszki. Chciałam, żeby miał wytrysk. Natychmiast.
Ścisnął mocniej mój kark, usiłując zwolnić ruchy. Rychło jednak zrezygnował i zaczął ponaglać, bym ssała szybciej i mocniej. Abym go opróżniła...
Czuł ciarki przebiegające wzdłuż kręgosłupa. Nieznośne napięcie w jądrach. Był na skraju, tuż nad przepaścią. Wciągnęłam więc policzki, zassałam mocno, trzepocząc językiem po wrażliwej szczelinie na główce kutasa. Tego było już za wiele. Wydał ryk, wytryskując obficie w moje łakome usta. Jęknęłam i zaczęłam doić penisa obydwiema dłońmi, ciągnąc go i ugniatając, podczas gdy wypływ zdawał się nie mieć końca...
Dodaj komentarz
Komentarze