Nie było nocy, aby nie odwiedzali ich wielebni goście w koloratkach. Z głowami pełnymi wyuzdanych myśli i “zabawkami”, których nie powstydziłby się nawet starotestamentowy bóg. Gdzie był, gdy jego dzieci płakały, błagały o pomoc, chciały uciekać, wyrywały się z łap zboczonych księży? Nie było go. Nie widział gwałtów, seksualnych wynaturzeń, wymyślnych zboczeń. Nie słyszał również złowieszczego dźwięku dobiegającego ze specjalnych paralizatorów, przy pomocy których dziewczynki traciły dziewictwo. Dla nich niemy, nocą bezsilny i obojętny. Tymczasem za dnia wielki, boski i litościwy. Szkoda tylko, że dla oprawców. Teraz jednak przyszedł czas na sprawiedliwość.
Dodaj komentarz
Komentarze