Złapał mnie pod sukienką za nagie pośladki, a zębami chwycił płatek ucha. Srebrne wiszące kolczyki łaskotały w szyję. Oddychał ciężko. Z jego piersi wydobywał się niski warkot. Wspaniale pachniał, a moje ciało, odruchowo kojarzące ten zapach z najdzikszą, najostrzejszą przyjemnością, hojnie odpowiadało.
Tańczyliśmy, prężąc się ku sobie. Ciała poruszały się tak, jakby nie dzieliła ich warstwa ubrań. Muzyka łomotała wokół i na wskroś nas, a on poruszał się w jej rytm, całkowicie mnie zniewalając.
I nagle pojawił się on...