Dwie namiętne kochanki i on...

Ciche westchnienia były świadectwem wzbierającego podniecenia, przeciągłe kwilenie oznaczało zbliżającą się rozkosz, głośne zawodzenie stanowiło zapowiedź rychłego spełnienia. Niezależnie zaś od tego, jaki z tych odgłosów dobiegał do moich uszu, chęć partycypowania w tym spektaklu przekształcała się w pokaźne rozmiary… Stałem więc z nabitą strzelbą niczym myśliwy obserwujący z ukrycia dwie dorodne sarny. Te zaś poza sobą nie widziały nic. Była tylko rozkosz, liczyła się wyłącznie namiętność.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.