Pewnej nocy ośmielił się zerknąć na Leilę i dostrzegł, jak purpurowe usta układają się w uśmiech. W jej dłoni spoczywał pleciony pejcz a oczy błyskały groźnie. Z wolna obeszła niewolnika dookoła, karmiąc jego zmysł słuchu stukotem wysokiej szpilki ocierającej się o chropowatą powierzchnię. Stał przed Panią nagi w specjalnej Sali Tortur. Był zabaweczką, zachcianką, kaprysem chwili. Zimny powiew pieścił ciało obsesjonata, zaś myśl o tym, co go czeka, sprawiła, że dostał gęsiej skórki. Nie mogło być inaczej, zapach perfum Pani był zniewalający. Tak ekscytujący, że męskie ciało zaczynało reagować…
Dodaj komentarz
Komentarze